„Kochaj to, co robisz! Kochaj ludzi! Jeśli nie kochasz ludzi – zmień zawód!” - wywiad z Marcinem Zierałko

  • Napisane przez Dorota Szczypka
  • Dział: Wywiady

Zawsze uśmiechnięty, zarażający pogodą ducha, życzliwy, przemiły człowiek – każdy kto choć raz się z nim zetknął wie, że wszystkie te określenia nie są ani trochę przesadzone. Marcin Zierałko łączy w sobie wszystkie cechy, jakie powinien posiadać Prezenter Fitness – ma niesamowity talent, perfekcyjną technikę, przejrzystą metodykę nauczania, wybitną kreatywność, a przede wszystkim – wyjątkową OSOBOWOŚĆ! Osobowość, która porywa uczestników jego lekcji i sprawia, że ludzie go po prostu kochają!

Jako międzynarodowy prezenter i szkoleniowiec fitness od 12 lat inspiruje instruktorów w Polsce, Europie i Azji. Gdziekolwiek się pojawia – roztacza wokół siebie całe mnóstwo pozytywnej energii i uśmiechu. Jego styl bycia, podejście do życia i ludzi, otwartość i pracowitość motywują! Przekonajcie się sami!

Jesteś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich prezenterów fitness, masz wielu fanów w Polsce oraz za granicą i każdy z nich chciałby się dowiedzieć o Tobie czegoś więcej… Zacznijmy więc może od początku - Twojego początku w branży fitness.

Marcin Zierałko – Moja przygoda z fitnessem zaczęła się we Wrocławiu. Od dziecka tańczyłem taniec towarzyski i po ponad 10 latach, jako dorosły mężczyzna, doszedłem do wniosku, że to, co miałem w tym zakresie osiągnąć, już osiągnąłem. Podjąłem więc decyzję o zakończeniu tego etapu życia i wyprowadziłem się z rodzinnego Głogowa do Wrocławia. Żeby zaspokoić swoją potrzebę ruchu i kontaktu z muzyką zapisałem się na zajęcia fitness. Instruktorka, do której chodziłem na zajęcia praktycznie zauważyła, że dobrze sobie radzę i namówiła mnie, żebym poszedł na kurs instruktora fitness. Tak też zrobiłem – zapisałem się na kurs na wrocławskim AWF-ie, zdałem egzamin i następnego dnia już dostałem pracę w klubie Gymnasion.

Pamiętasz swoje pierwsze zajęcia, które poprowadziłeś?

Szczerze mówiąc to niewiele pamiętam! Byłem strasznie zestresowany! Wszystko, co zaplanowałem, zrobiłem w ciągu 15 minut… Pozostałą część lekcji improwizowałem. Ale poszło dobrze, czułem dobre emocje od ludzi. A potem to już się wszystko samo potoczyło – z dwóch godzin tygodniowo mój grafik szybko się wypełnił – udało mi się zdobyć sympatię szefów, managerów, a przede wszystkim klientów.

Czułeś, że to jest właśnie to, co chcesz robić?

Tak! Byłem oczarowany światem fitnessu! Jeździłem na konwencje, poznawałem nowych ludzi – to było coś pięknego! Kiedyś konwencje były znacznie większe, niż teraz – zjeżdżali się na nie ludzie z całej Polski. Ogrom tego wszystkiego mnie zachwycał!

Domyślam się, że długo nie musiałeś czekać, aż ktoś Cię dostrzeże?

To prawda. Na jednej z konwencji Profi Fitness School zauważyły mnie założycielki tej szkoły… i na następnej już wystąpiłem jako prezenter na scenie. Byłem wtedy raptem dwa lata po kursie na instruktora, więc naprawdę szczęście mi sprzyjało. I tak naprawdę potem wszystko potoczyło się samo. Właśnie podczas mojej debiutanckiej lekcji zauważył mnie Steve Boedt – dziś znany jest bardziej w środowisku Zumby, ale w tamtych czasach był jednym z najlepszych prezenterów fitness choreografii. Zaprosił mnie do swojego klubu w Belgii, a następnie polecił mnie organizatorom konwencji Solid Sound w Holandii – i tak znalazłem się na jednej z największych konwencji w Europie. Byłem tam dwukrotnie i za każdym razem było to dla mnie niesamowite doświadczenie – ogromna scena, fantastyczna atmosfera – wystąpiłem dla 600 osób! To było piękne!

Wielu ludzi w Polsce pamięta Cię z konwencji, na których występowałeś pod marką IFAA Polska i to chyba z nimi współpracowałeś najdłużej?

Tak. Bardzo długo byłem prezenterem i szkoleniowcem IFAA i przeżyłem z nimi wiele świetnych konwencji w różnych miastach Polski – Gdańsk, Warszawa, Łódź, itd. Każda miała w sobie coś wyjątkowego, każda wnosiła nowe doświadczenia i emocje.

Wystąpiłeś na wielu konwencjach w Polsce i za granicą – czy któraś z nich była dla Ciebie szczególnie wyjątkowa?

Na pewno ta pierwsza na Solid Sound – pamiętam jak dziś, jak stałem tam na scenie. Wyjątkowo wspominam również moje lekcje w Japonii – po pierwsze dlatego, że wyjazd do kraju kwitnącej wiśni był dla mnie zaskoczeniem, kompletnie nie spodziewałem się takiej propozycji – występowałem wówczas na konwencji w Hamburgu i była tam grupa Japończyków. Jak się później okazało – był wśród nich organizator konwencji w Japonii. I takim sposobem dwukrotnie miałem okazję pojechać do Japonii, zaprezentować tam swoje lekcje i przy okazji zwiedzić ten kraj.

Odbiegnijmy nieco od tematu konwencji, ale pozostańmy w kręgu prezenterów. Czy miałeś swojego „guru”? Kogoś, kto w znaczący sposób wpłynął na rozwój Twojej ścieżki zawodowej?

Duży wpływ miał na mnie na pewno wspomniany wcześniej Steve Boedt – kiedy zobaczyłem go pierwszy raz na scenie to pomyślałem, że chcę być taki, jak on. Do tej pory jest moim motywatorem. Miał niesamowitą, nietypową metodykę, a na jego lekcjach zawsze było dużo radości. Dzięki niemu staram się zawsze wesoło i pozytywnie podchodzić do moich lekcji – DLA LUDZI! Ludziom należy się uśmiech i pozytywna energia. Na pewno sporą inspiracją jest dla mnie również Jannie Lindeque – szczery, mądry człowiek – do dziś mam w głowie wiele cennych rad, które mi przekazał. No i oczywiście Julio Papi.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zadała Ci tego pytania – Jakie są Twoje spostrzeżenia na temat sytuacji choreografii na rynku polskim w obecnym czasie?

W porównaniu do tego, co miało miejsce wiele lat temu – widać spadek zainteresowania lekcjami ze stepu i dance aerobiku. Wielu instruktorów prowadzi teraz „wszystko” – zajęcia wzmacniające, funkcjonalne, pilates, jogę, step, itp. Mało jest prawdziwych pasjonatów choreografii – ludzi, którzy mają pasję i zarażają nią wszystkich wokół. Ludzi, którzy poświęcą czas na przygotowanie swoich lekcji, sumiennie przemyślą metodykę nauczania, a następnie włożą całą swoją energię w lekcję, żeby pociągnąć uczestników za sobą, naładować ich energią, zrobić dla nich małe „show”. „Odbębnianie” lekcji prowadzi do upadku – i dotyczy to zarówno choreografii, jak i każdych innych zajęć w klubie fitness.

Uważam, że choreografia w klubach jest potrzebna, bo ludzie tego potrzebują. Potrzeba tylko więcej instruktorów, którzy będą się tym jarać, pasjonować, oddawać temu serce i dbać o to, żeby każda lekcja była przede wszystkim dostosowana do ludzi, a nie do ambicji prowadzącego.

Być może jest tak, że my instruktorzy zachłysnęliśmy się zachodnimi choreografiami i sami zapragnęliśmy takie tworzyć, wpadając w pułapkę choreografii. W pewnym momencie stała się ona dla klientów po prostu zbyt trudna. Dlatego każdy instruktor powinien równoważyć swoje choreografie i być bardziej cierpliwym, bo idąc cały czas do góry z poziomem trudności – w końcu natrafi na mur nie do przebicia. Nie możemy podnosić poprzeczki co zajęcia lub co miesiąc, bo po dwóch latach dopadnie nas sfrustrowanie. Być może idealnie byłoby przyzwyczajać swoje grupy do standardu średniozaawansowanego – tak, aby początkujący klienci mieli frajdę, że im się udało, a ci zaawansowani wciąż odczuwali lekki niedosyt. Nie jest to łatwe, ale możliwe do zrobienia.

Patrząc przez pryzmat czasu i swojego doświadczenia – co doradziłbyś młodym instruktorom, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę w fitnessie?

Na pewno bym im powiedział, że wybrali najlepszy zawód na świecie! Jeżeli ktoś ma w tym pasję – to tak naprawdę nie przepracuje ani jednego dnia. Po drugie – Jannie Lindeque powiedział mi kiedyś trafne słowa: „Pamiętaj, że najpierw musisz nauczyć się chodzić, dopiero potem możesz latać” – trzeba rozwijać się stopniowo, krok po kroku, bez zniechęcania się – jeżeli coś nie udaje się teraz – uda się kiedy indziej. Po trzecie, najważniejsze: Kochaj to, co robisz. I przede wszystkim KOCHAJ LUDZI – to jest najważniejsze! Jeżeli nie kochasz ludzi – zmień zawód.

Piękne podsumowanie! Dziękuję za rozmowę!

To ja bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich!

zdjęcia: archiwum autorki

 

DOROTA SZCZYPKA

_____________________________________________

Instruktorka fitness, trener personalny, propagatorka choreografii w Polsce, organizatorka eventów choreograficznych FITMOTION EVENT z udziałem gwiazd fitnessu.

_____________________________________________